Kilka cytatów z serialu.
1x01 "Pilot"
House: Widzisz, wszyscy ze względu na laskę zakładają, że jestem pacjentem.
Wilson: Więc dlaczego nie zaczniesz nosić białego kitla jak reszta?
House: Nie chcę, żeby pomyśleli, że jestem lekarzem.
House: To moja nowa laska. Wyszczupla mnie, bo jest pionowa.
Cuddy: Nie przepisujemy lekarstw na podstawie domysłów. Przynajmniej nie powinniśmy tego robić od czasów Tuskeegee i Mengele.
House: Przyrównujesz mnie do nazisty?[z zachwytem] Fajnie...
Foreman: A, Cameron, będziesz mi potrzebna na kilka godzin.
Cameron: Co się dzieje?
Foreman: Kiedy włamujesz się do cudzego domu, zawsze lepiej mieć przy sobie białą laskę.
House: Wszyscy kłamią.
Cameron: Dr House nie lubi zajmować się pacjentami.
Foreman: Czy zajmowanie się pacjentami nie jest powodem dla którego zostajemy lekarzami?
House: Nie. Zostaliśmy lekarzami po to, aby walczyć z chorobami. Leczenie pacjentów czyni z nas nieszczęśliwych lekarzy.
Rebecca Adler: Chciałabym umrzeć z odrobiną godności.
House: Nie ma czegoś takiego! Nasze ciała zawodzą, czasami po dziewięćdziesiątce, czasami zanim się urodzimy, ale to zawsze się dzieje i nigdy nie ma w tym godności. Nie obchodzi czy potrafisz chodzić, widzieć czy podetrzeć własny tyłek. To jest zawsze obrzydliwe – zawsze! Możemy żyć z godnością – nie możemy z nią umrzeć.
House: Pacjenci zawsze chcą dowodu. Nie robimy samochodów, nie dajemy gwarancji.
Cameron: Czemu mnie zatrudniłeś?
House: Czy to ma znaczenie?
Cameron: Trudno pracować dla faceta, który ciebie nie szanuje.
House: Dlaczego?
Cameron: Czy to nie oczywiste?
House: Nie, tylko tak wygląda ponieważ nie potrafisz zastanowić się nad odpowiedzią. Czy to co myślę ma jakieś znaczenie? Jestem palantem. Jedyna rzecz, która ma znaczenie to to, o czym ty myślisz. Czy poradzisz sobie z pracą?
Cameron: Zatrudniłeś czarnego, bo gdy był młody trafił do kartoteki.
House: Nie, nie chodziło o rasę, nie widziałem czarnego. Widziałem lekarza... z zapiskami w kartotece. Zatrudniłem Chase'a ponieważ zadzwonił jego ojciec. Ciebie zatrudniłem bo jesteś bardzo ładna.
Cameron: Zatrudniłeś mnie żeby się za mną przespać?!
House: Nie mogę uwierzyć, że to cię szokuje. Poza tym wcale tego nie powiedziałem. Nie, zatrudniłem cię ze względu na wygląd; To tak, jak trzymać dzieło sztuki w holu.
Cameron: Byłam wśród najlepszych na swoim roku.
House: Ale nie byłaś najlepsza.
Cameron: Odbyłam praktykę w klinice Mayo.
House: Tak, byłaś bardzo dobrą praktykantką.
Cameron: Ale nie najlepszą?
House: Czy to naprawdę ciebie zasmuca? Myśleć, że zostałaś zatrudniona za względu na wrodzoną urodę, a nie ze względu na wrodzoną inteligencję?
Cameron: Ciężko pracowałam żeby być teraz gdzie jestem.
House: Ale nie musiałaś. Ludzie wybierają drogę, która da im najwięcej przy jak najmniejszym nakładzie pracy. To prawo natury, a ty się mu sprzeciwiłaś. Dlatego cię zatrudniłem. Mogłaś bogato wyjść za mąż, zostać modelką, mogłaś się po prostu pokazywać, a ludzie wiele by ci dali. Naprawdę wiele, ale ty nie poszłaś tą ścieżką, ciężko harowałaś wypruwając sobie flaki.
Cuddy: Nie utrzymasz swojej reputacji unikając pracy; klinika jest częścią twojej pracy. Chcę żebyś ją wykonywał.
House: Tak, ale jak mawiał filozof Jagger: „Nie zawsze możesz dostać to czego chcesz”.
Jakiś czas później
Cuddy: A, i znalazłam tego filozofa i okazało się, że czasami jeśli spróbujesz możesz znaleźć to czego ci potrzeba.
1x02 "Paternity"
House: Wytrwałość to nie to samo co prawdziwe zasługi.
House: Następnym razem jak chcesz zwrócić moją uwagę, włóż coś fajnego. Biodrówki są sexy.
House: Doktor Cuddy, świetny strój.
Cuddy: Co ty tutaj robisz? Coś z pacjentem?
House: Nie, prostytutka. Poszła do biura zamiast do domu.
Foreman (do rodziców pacjenta): Przepraszam. Mogę to wyjaśnić najlepiej jak potrafię, żebyście państwo w pełni zrozumieli, na czym polega leczenie waszego syna i podjęli całkowicie świadomą decyzję... To jest po prostu nierealne. To jest to, co musicie wiedzieć. To jest niebezpieczne, może go zabić, powinniście się na to zdecydować.
1x03 "Occams Razor"
House: Na świecie jest prawie miliard chorych ludzi, dlaczego akurat on?
Wilson: Ponieważ akurat ten leży na naszym oddziale ratunkowym.
House: A, więc to kwestia odległości. Jak ktoś zachoruje na klatce schodowej, to też powinniśmy się nim zająć.
Wilson: Owszem, ale sprawdziłem klatkę schodową i nikogo tam nie ma.
House:Witajcie, chorzy ludzie oraz ich bliscy! Żeby zaoszczędzić czasu i w przyszłości uniknąć wielu nudnych pogawędek, jestem doktor Gregory House. Możecie mówić do mnie Greg. Jestem jednym z trzech lekarzy, dyżurujących w przychodni dziś rano.
Cuddy: Streszczaj się, kochanie. Weź karty.
House: Ten promyk słońca to doktor Lisa Cuddy. Doktor Cuddy prowadzi cały ten szpital, więc, niestety, nie może się wami zająć. Ja jestem nudnym, doświadczonym diagnostą, z podwójną specjalizacją: z chorób zakaźnych i nefrologii. Aktualnie, jestem również jedynym lekarzem, zatrudnionym w tej przychodni wbrew swojej woli. To jest chyba prawda? Ale nie martwcie się, ponieważ większość z was wyleczyłaby i małpa podając etopirynę. Skoro o tym mowa, jeżeli jesteście już zdenerwowani, możecie zobaczyć, jak ja sobie radzę. To jest Vicodin. Jest mój. Wy go nie dostaniecie. I nie, nie jestem uzależniony od środków przeciwbólowych, tylko od bólu. Ale kto wie? Może jestem w błędzie. Może jestem zbyt twardy, żeby się przyznać. Więc, kto chce iść do mnie? (nikt się nie odzywa) A kto raczej wolałby zostać przyjęty przez dwóch pozostałych lekarzy? (wszyscy podnoszą ręce) Dobrze, będę w gabinecie nr 1, jeżeli ktoś zmieniłby zdanie.
House: No, i co my dziś poczniemy bez wacików? Jeżeli odczuwamy ich dotkliwy brak, mógłbym pobiec do domu.
Foreman: Oczywiście, że tak, jesteśmy lekarzami. Uwierzą we wszystko, co im powiemy. Czy na tym polega nasza praca? Na byciu kukiełkami House'a? On wpada na jakiś szalony pomysł, a my udajemy, że wcale nie jest tak szalony?
Cameron: Jego szalone pomysły zwykle są trafne. Pracujemy tutaj wystarczająco długo...
Foreman: Wystarczająco długo, żeby polubić naszego oprawcę.
Chase: Co? Tylko dlatego, że go nie nienawidzimy? Myśli niestandardowo, to takie straszne?
Foreman: On nawet nie ma pojęcia, co to są standardy!
Wilson: To twoje samozadowolenie jest naprawdę pociągające.
House: Dziękuję. Powoduje również, że lśnią mi włosy.
Cuddy: To mnie nie rusza. Wiesz, dlaczego? Bo to zabawne. Wymyślasz rzeczy, które mnie unieszczęśliwiają, ja wymyślam takie, które unieszczęśliwiają ciebie: to jest gra! I ja zamierzam ją wygrać, bo ja ją zaczęłam. Ty już jesteś nieszczęśliwy. Czy to ważne?
House: To było doskonałe. Piękne.
Wilson: Piękno często uwodzi nas na drodze do prawdy.
House: A potem daje nam kopa.
Wilson: To prawda.
House: Nie przeszkadza ci to?
Wilson: Że nie miałeś racji? Staram się temu sprostać...
House: Nie myliłem się. Wszystko, co mówiłem, było prawdą. Pasowało. Było proste.
Wilson: Tylko... nie sprawdziło się w rzeczywistości.
House: W rzeczywistości prawie nic się nie sprawdza.
House: Co byś wolał: lekarza trzymającego cię za rękę, kiedy umierasz, czy lekarza, który przestaje się tobą interesować, kiedy zdrowiejesz? Wydaje mi się, że najgorszy jest lekarz, który nie interesuje się pacjentem, gdy ten umiera.
House: Zanotuj: nigdy nie powinienem w siebie wątpić.
Wilson: Myślę, że i tak zapamiętasz. Wiesz, nie przejąłeś się za bardzo tymi pomyłkami.
House: Co, nie przejmujesz się ludźmi?
Wilson: Wiesz co, nie jestem zainteresowany.
House: Nie jesteś ciekaw?
Wilson: Nie, ponieważ jestem normalny.
1x04 "Maternity"
Wison: Wciąż jestem zdumiony, że ty i pacjent znajdujecie się w jednym pomieszczeniu.
House: Dopóki ludzie nie mają zębów, nie irytują mnie.
House: Posłuchaj, właśnie dlatego nie wyrzucam pieniędzy na psychiatrów, ponieważ ty doskonale rozumiesz mnie za darmo.
Cuddy: Jeżeli postanowiłbyś pójść do psychiatry, z przyjemnością za to zapłacę. Na miłość boską, szpital mógłby nawet zorganizować kiermasz ciast.
House: Proszę unieść ręce do góry. Ma pani pasożyta.
Pacjentka: Coś w rodzaju tasiemca?
House: Proszę się położyć i podnieść sweter. Ręce może już pani opuścić.
Pacjentka: Może pan coś z tym zrobić?
House: Tylko jeszcze przez najbliższy miesiąc. Potem pozbycie się tego jest już nielegalne, z wyjątkiem kilku stanów.
Pacjentka: Nielegalne?
House: Proszę się nie mtoar_articleswić. Wiele kobiet uczy się tolerować tego pasożyta. Nadają mu imię, ubierają w małe ubranka, aranżują zabawy z innymi pasożytami...
House: Najbardziej udane małżeństwa opierają się na kłamstwie. A pani miała naprawdę świetny początek.
Niedługo pojawi się więcej cytatów :)